Smaki dzieciństwa – czy nasze dzieci zapamiętają to samo?

Nie często w tym zabieganym świecie mam czas na wspomnienia tak odległe, że moja pamięć zawodzi. Są jednak momenty, w których dzieciństwo samo puka do mojego serca, przypominając kim byłam, a kim się stałam…

Niespodziewane wspomnienia z dzieciństwa

Zjadłam dzisiaj niedojedzoną przez moje dziecko kaszę. W jednej chwili przeniosłam się do przeszłości. Przypomniał mi się sobotni targ z mamą i bratem. Prośby o nowe jeansy i ta ogromna radość z mierzenia kilku par w budce w pseudo przebieralni na mrozie.
Przypomniały mi się sobotnie kąpiele, które stanowiły prawdziwy rarytas. Najpierw ja, potem brat, a na końcu jeszcze mama wskoczyła. Wszyscy w tej samej wodzie…
Przypomniało mi się, jak siedziałam na dywanie, a mama rozczesywała mi godzinami włosy, a gdy nie mogłam zasnąć głaskała, głaskała, tuliła. Pamiętam też, jak ogrzewałyśmy sobie zimne stopy cicho się śmiejąc, aby nie obudzić reszty domowników. W jednym łóżku i nikt nie słyszał przytyku: ,,Taka duża i z nią śpisz?”.

Czuję w nozdrzach zapach włączonego żelazka i przypalonej sukienki, którą mama przygotowywała mi każdego sobotniego wieczoru. W niedziele o 11.30 Msza Święta w pobliskim kościółku dawała mi poczucie szczęścia i bliskości z rodziną. Zrywając kwiatki na trawniku przy kościele lubiłam słuchać kościelnych pieśni. Jeszcze bardziej lubiłam odpusty, lody i popołudniowe spacery po mieście w niedzielne popołudnie  


Pamiętam smak rodzynek, gumy kulki,  gumy Turbo, czy Donaldówki. Kawałek chałwy od święta, kostki czekolady, krem zlizywany z końcówki miksera i ten niezapomniany palony cukier na łyżce – Najlepszy lizak, jaki kiedykolwiek miałam w ustach. Przypomina mi się trzepak, wakacje na kocu z przyjaciółkami, gra w puszkę.

Dwa dni temu dałam mojemu młodszemu dziecku końcówkę od miksera do oblizania z bitą śmietaną. Nie widziałam radości i wdzięczności. Widziałam obojętność i głębokie zdziwienie. Matka oszalała…

Przebodźcowanie, dobrobyt, czy pycha?

Nie wiem, może tego wszystkie w dzisiejszym świecie jest za dużo. Mam czasami wrażenie, że te nasze dzieci są strasznie ,,ogłupiane” (nie chcę nikogo tu urazić, piszę tu również o moich dzieciach). Patrzę na te wszystkie książki, zabawki, ubrania, stosy jedzenia i inne przedmioty i myślę sobie ile pieniędzy można by zaoszczędzić na tym wszystkim? Ile przeznaczyć na coś naprawdę wartościowego? Po co tyle tych butów, sukienek, bluzek? Po co tyle  kosmetyków i nigdy nieużytych (dawno przeterminowanych) leków ,,na zaś”? Po co tyle tego wszystkiego? Gdzie to wszystko upchać, gdy zainteresowanie minie? Wyrzucić, oddać, zapomnieć? Co z tego wszystkiego pozostanie w naszych wspomnieniach? 

Wspomnienia mamy

,,Też pamiętam, jak biegałam po dworze do ciemnej nocy, jeździłam na rowerze, skakałam na łóżku (czego dzieciom zabraniam), a nie na bezpiecznej trampolinie…to były czasy, czuło się smak dzieciństwa, wolności, czuło się granicę. No właśnie może o to chodzi? Trzeba postawić granice i znać umiar, a dzieci wezmą przykład”. – Madzia

,,Żyjemy w przeładowanym świecie, w którym wszystkiego jest za dużo. Do tego jesteśmy ogłupieni, że trzeba mieć to czy tamto. Nasze życie się zmieni po zakupie tego, czy tamtego…” – Gosia

,,Pamiętam jak co roku z rodzicami jeździło się kupić nowe buty na zimę, kurtkę, czapkę…Pamiętam tak jak mówisz przymierzanie za zasłonką…stało się na kartonie, a lustro stało oparte o ziemię o ile było lustro…pamiętam Wszystkich Świętych, jak się jeździło z Opola do Łodzi do babci żeby pójść na groby…pamiętam odśnieżanie grobów i wkładanie palców do zniczy, a wieczorem chodziło się na spacer na cmentarz ….
Jestem mamą 15-latka 7-latka i 2-latki i jest mi przykro ze tracą swoje dzieciństwo na telefony…nie pozwolisz- źle…pozwolisz-źle….Mogłabym pisać i pisać…Pokolenie Trąbalskich…” – Monia

Już kiedyś o tym pisałam, bo ciąży mi to wszystko na sercu. Chciałabym być taka jak moja mama. Chciałabym umieć uchwycić cenne chwile i sprawić, żeby po 30 latach moje dorosłe już dziecko jedząc kaszę, przypomniało sobie chwile z ukochaną osobą.