,,Obłęd” w mojej głowie, obłęd w głowach Polaków – Justyna Kopińska

Już jakiś czas zbierałam się do napisania kilku zdań (no dobra, kilkudziesięciu) o najnowszej książce Justyny KopińskiejObłęd opisany jest jako ,,wstrząsająca opowieść o ZŁU absolutnym”. Chodzi o zamknięte zakłady psychiatryczne na terenie Polski, ale…czy to zło, ta przemoc i manipulacja wolą człowieka jest zjawiskiem zarezerwowanym wyłącznie dla oddziałów psychiatrycznych? A może ZŁO kryje się w najmniej spodziewanym miejscu?  

,,Obłęd” to nie literatura faktu 

Ta książka to pogranicze faktu i fikcji. Mam już tak wyryte w mojej głowie, że w każdej książce, którą czytam, próbuję odnaleźć cząstkę siebie, kawałek mojego życia i świata, w którym funkcjonuję na co dzień. Może właśnie dlatego, że jestem mamą kilkulatków, których wychowanie pochłania mnie bez reszty sprawiło, że ta książka mnie wciągnęła.

Wyłapałam w niej kilka błędów stylistycznych. Niektóre fragmenty były mało spójne z resztą tekstu, a niektóre zbyt wyraziste (żeby nie powiedzieć niemożliwe do wyobrażenia), ale może właśnie taki był zamiar autorki – przerysować rzeczywistość, zagubić się w fikcji, aby czytelnik mógł dostrzec prawdę? Z pewnością też redaktor i korektor nie stanęli na wysokości zadania.  

Wolna wola wrogiem posłuszeństwa i słabości 

Wracam do fabuły i głównych wątków – wpływ wychowania dziecka w pierwszych latach jego życia na jego przyszłość. W książce znajdziecie okrutne fragmenty ,,Myśli o wychowaniu dzieci” niemieckiego zbrodniarza Krugera:

 ,,Nieposłuszeństwo syna znaczy tyle, co wypowiedzenie wojny. On chce wyrwać wam władze, a wy winniście odpowiedzieć na przemoc przemocą, by potwierdzić wasz autorytet, bez którego nie ma mowy o żadnym wychowaniu. Chłosta zaś, jaką mu wymierzycie, niech nie będzie jedynie czczą igraszką, lecz niech go przekona, że to wy jesteście panem”. 

,,Jest rzeczą naturalną, że każda ludzka istota chce mieć własną wolę i jeśli się temu odpowiednio nie zaradzi w pierwszych dwóch latach życia dziecka, to potem trudno będzie coś tu osiągnąć. Te pierwsze lata mają między innymi te dobrą stronę, że można wtedy używać siły i przemocy. Dzieci z upływem lat zapominają, czego doznały we wczesnym okresie. Jeśli się odbierze dzieciom wolę, to potem nawet nie pamiętają, że ja kiedykolwiek miały i dlatego surowe środki, jakie należy w tym celu zastosować nie mają żadnych złych następstw”. 

Te słowa mnie zabolały, a moje myśli zaczęły krążyć wokół moich czynów i metod wychowawczych. Czy są w nich elementy tresury, a może zbyt dużego pobłażania i uległości, które też mogą mieć wpływ na przyszłość moich dzieci? Gdzie jest złoty środek? Czy ja jestem ta zła, czy dobra, a może nijaka? W oczach swoich dzieci jesteśmy tymi dobrymi, najlepszymi (nawet, gdy słyszymy z ich ust: ,,Najgorsza mama na świecie!”), ale jacy jesteśmy w rzeczywistości?

Przemoc fizyczna i psychiczna w pierwszych latach życia dziecka 

Od wielu lat wśród rodziców, nauczycieli, psychologów i pedagogów dziecięcych ,,żywy” jest temat przysłowiowego klapsa. Były nawet organizowane społeczne kampanie, do których przyłączali się celebryci i znane osobistości. Obserwowałam reakcje i opinie rodziców na ten temat. Niektórzy w obronie nietykalności cielesnej dziecka całkowicie zapominali o przemocy psychicznej. Przedstawiali krzyk, kary niefizyczne i znęcanie się psychiczne na niższym szczeblu szkodliwości od bicia. Nazywanie przemocy psychicznej ,,mniejszym złem” od przemocy fizycznej jest głęboko krzywdzące w stosunku do osób, które tego doświadczyły. Krzyk nie jest dobry. Bicie nie jest dobre. Przemoc to przemoc, a tresura to tresura. Kopińska nazywa rzeczy po imieniu, to boli i odrzuca wiele osób. Wiecie czemu? Bo zaczynamy się bać tego, że sami nie jesteśmy tacy idealni w wychowaniu swoich dzieci.  

Obraz zamkniętych oddziałów psychiatrycznych – Polska, jakiej nie znacie

Psychopatyczna ordynatorka i jej metody terapeutyczne wywołały falę krytyki na pisarkę. Naprawdę byłam zdziwiona, jak wiele recenzji nie pozostawia suchej nitki na autorce. Trochę to przykre, ale z drugiej strony nie mnie oceniać ocenę innych i krytykować krytykę 😉 

Pada tam mnóstwo zarzutów w stronę zakładu psychiatrycznego i personelu medycznego. Na koniec dowiadujemy się również, że niemały udział w całym funkcjonowaniu oddziałów psychiatrycznych mają politycy i znaczący (czytaj zamożni) ludzie. Jest o spisku, tajemnicy, manipulacji społeczeństwem, dyktaturze, fałszu i kłamstwie – tak, to wszystko boli, szczególnie ludzi, którzy nie dostrzegają zawirowań i kłamst w naszej rzeczywistości. A może tak bardzo ją wypierają, że ta historia ich odrzuca? ,,Obłęd jest od początku do końca fatalnie napisany” – być może NAPISANY tak, ale OPOWIEDZIANY z pewnością nie. Prawda boli, zwłaszcza gdy dotyka nas samych. 

Wyzyskiwanie i przekupywanie ludzi za pieniądze, tuszowanie prawdy i fałszowanie dokumentacji medycznej, działanie na szkodę pacjenta, podawanie leków eksperymentalnych i nadużywanie na chorych środków psychotropowych, stosowanie metod na granicy tortur (krępowanie, kneblowanie, izolowanie). Wymazanie przeszłości, zniszczenie w zarodku własnej woli w celu stworzenia jednostki podporządkowanej władzy. Taki obraz polskiego zakładu psychiatrycznego przedstawia Justyna Kopińska. Czy jesteś pewien, że to jej wymysł? Nie dziwi cię, że tyle czytelników uznało, że jej wyobraźnia przekroczyła granice zdrowego rozsądku? Niestety wiele osób czekało na reportaż, który opierał się będzie na całkowitej prawdzie i relacji z określonych wydarzeń. Miała to być taka kontynuacja wcześniejszych reportaży autorki. Ona jednak tym razem poszła w innym kierunku. Wybrała powieść, gdzie fikcja przeplata się z faktem i to być może trochę ją zgubiło.      

Podsumowując, czy warto przeczytać tę książkę? Tak

Czy jest to książka dla każdego? Nie

Czy jest pisana trudnym językiem? Nie

Czy jest zrozumiała? Nie do końca i w tym tkwi jej piękno…

Sylwia 😉