Mały Książę – pozycja dla dzieci, młodzieży czy dorosłych?

Mały Książę A. de Saint Exupere to jedna z tych książek, które kocham bezgraniczną miłością. Wracam do niej bardzo często i gdy rzeczywistość mnie przytłacza, a wiele spraw wydaje się być tak prostolinijnych i szarych to sięgam po słowa wypowiedziane przez Małego Księcia. Moja wyobraźnia ożywa, a ja na nowo zaczynam dostrzegać, że życie to nie tylko czerń i biel , a nasze istnienie to nie tylko byt i walka o przetrwanie.

Głębokie, czasem filozoficzne sentencje ukryte za słowami autora, to drogowskaz dla podejmowanych przez nas decyzji. Nasze życie to głębia uczuć oparta na cennych wartościach. Nasze życie to cud. Dlatego właśnie Mały Książę powinien być obecny w życiu każdego z nas. Postaram się w kilku zdaniach przekonać was, że jest to pozycja książkowa idealna dla każdego odbiorcy.

Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?” Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy franków”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”

Tradycja czy nowoczesny przepych?

Jakiś czas temu sięgnęłam po unowocześnioną wersję Małego Księcia, ale nie. To nie jest ta książka, która skradła moje serce i którą chciałabym się podzielić z moimi dziećmi. Mały Książę nie wymaga zmian i pięknej oprawy, bo tę książkę sam autor przyozdobił w obrazy odzwierciedlające jego myśli i duszę. Lubię te ilustracje autora. Uwielbiam projekt okładki i ilustracje wykorzystane zgodnie z oryginalnym wydaniem amerykańskiej publikacji z 1943 roku. Myślę, że ja po prostu lubię naturalność i uważam, że coś, co jest dobre nie powinno być poprawiane. Dlatego zawsze i wszędzie polecać będę Małego Księcia z ilustracjami Autora. Tylko ta publikacja ma dusze i szczery przekaz, wszystko inne to reklama i marketing z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi przyciągania małych czytelników.

,,Mały Książę” A. de Saint Exupere – książka dla dzieci, czy dla dorosłych?

Odpowiedź jest oczywista. Jest to książka dla wszystkich i może nie uwierzycie, ale nawet moje młodsze, 2,5 letnie dziecko lubi słuchać tej magicznej opowieści. W jakim zatem wieku książka będzie najlepiej zrozumiana i odebrana przez człowieka? Trudno szukać odpowiedzi, gdy często osobom dorosłym trudno upuścić wodzy wyobraźni i zrozumieć ukryty przekaz słów zawartych w książce. To blokada, dosłowność i trudy życia sprawiają, że nie potrafimy odpłynąć…a dzieci to potrafią, nawet jeśli nie rozumieją znaczenia wielu słów i symboli, to mają czysty umysł i potrafią przenieść się do świata bohaterów z książki.

Opowiem wam przykład. Moja starsza córka ma ogromny problem ze sprzątaniem. Myślę, że nie tylko ona, ale ja od jakiegoś czasu usilnie próbuję nauczyć ją sprzątania chociażby po sobie, nic więcej. Nie chodzi o czyste mieszkanie, pedantyzm i sztywne reguły w domu. Chodzi o szacunek do drugiego człowieka, do mnie do mojego męża, do dziadków. Dbanie o ich zdrowie i komfort. Ofiarowanie bliskim tego, co samemu się otrzymuje (choć w niewielkiej części). Nic nie pomagało. Zabieranie zabawek, które leżały nieposprzątane, tłumaczenia, czasem krzyk. Pomógł Mały Książę i ten fragment, z którym moje dziecko się utożsamiło. Planeta stała się pokojem, a rosnące baobaby to był jej bałagan:

Okazało się, że na planecie Małego Księcia, tak jak na wszystkich planetach, rosły rośliny pożyteczne oraz zielska. W rezultacie znajdowały się tam dobre nasiona roślin pożytecznych i złe nasiona zielsk. Ale ziarna są niewidoczne. Śpią sobie skrycie w ziemi aż do chwili, kiedy któremuś z nich przyjdzie ochota się obudzić…

Otóż na planecie Małego Księcia były ziarna straszliwe. Ziarna baobabu. A kiedy baobab wyrośnie, to na wyrwanie jest za późno i nigdy już nie można się go pozbyć. Zajmie całą planetę.

– Jest to kwestia dyscypliny. Rano, po umyciu się, trzeba robić bardzo dokładną toaletę planety. Trzeba się zmusić do regularnego wyrywania baobabów. Jest to praca bardzo nudna, ale bardzo łatwa…

Znałem planete, którą zamieszkiwał leniuch. Zlekceważył trzy pędy…

To właśnie ten leniuch ,,uderzył” najbardziej. Utożsamiła się z tą postacią tak bardzo, że zaczęła patrzeć inaczej na swoje zabawki, rzeczy i pokój. To nie było już zwykłe pomieszczenie, to była planeta, jej planeta, o którą trzeba dbać i którą trzeba szanować…

Interpretacja dorosłych kontra wyobraźnia dziecka

Zupełnie inaczej ja, jako dorosła już osoba odbieram słowa Małego Księcia. Powyższy cytat odnoszę do gromadzenia w sobie niezałatwionych spraw, ukrytych pretensji i żalu, który rozrasta się w człowieku tak bardzo, że nie sposób się go pozbyć. Sprzątanie? Nigdy nie pomyślałabym, że ta planeta to pokój. Planeta to moje wnętrze. Jednak sami widzicie, czasami coś, co wydaje nam się zbyt skomplikowane i trudne do zrozumienia przez najmłodszych, zaskakuje tak bardzo, że sami nie możemy wyjść z podziwu.

Dorośli nigdy nie potrafią sami zrozumieć. A dzieci bardzo męczy konieczność stałego objaśniania.

Podsumowując, bardzo dużo osób mówi o symbolice, która stanowi nieodzowny element Małego Ksiecia (np. planeta – wnętrze człowieka, róża – symbol kobiecości) pokazując tym samym, że nie jest to odpowiednia lektura dla kilkulatków. Ja się z tym nie zgadzam. Książka bazuje na wyobraźni czytelnika, przeplatana światem fantazji, wielką zagadką, wręcz baśnią. Fundamentem treści jest miłość i prawdziwa przyjaźń, proste, szczere uczucia, których uczymy się od najmłodszych lat. A może nie uczymy się tylko pielęgnujemy, aby rosły w siłę?

A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…

Jestem przekonana, że wszyscy choć raz mieliście w ręku Małego Księcia. Jeśli szukacie książki dla siebie i dziecka, pozycji, która przybliży was do siebie i będzie wspaniałym początkiem rozmów o życiu, emocjach i uczuciach, to bez wątpienia powinien to być Mały, ale jakże Wielki Książę.

Miłej lektury.