Dla Niej, dla Niego, dla Nas…

Wiem, że ogrom związków toczy w głowie walkę o szczęśliwy związek. Ciągle szukając kompromisów. Nieustannie zaciskając zęby, ustępując i krzycząc w myślach: ,,Boże! Za jakie grzechy?”.
Czy to znaczy, że nie kocham i nie szanuję?
– Czy to znaczy, że odtrącam i szukam ucieczki?
– Czy to znaczy, że wątpię i nie widzę nadziei?
– Czy to znaczy, że żałuję…?
Tak naprawdę nie znam 100% odpowiedzi, ale mam za to nadzieję i silną wiarę w to, że w większości związków na każde z tych wątpliwości, odpowiedź brzmi: NIE!
Kocham, miłuję, pożądam i nie żałuję, ale cierpię często katusze w wyniku systematycznie toczących się kłótni i nieporozumień.
Te słowa dotyczą Nas wszystkich: kobiet i mężczyzn. Każdy przeżywa w swoim związku kryzys. Ty powiesz: ,,Nie, ja nigdy, to niemożliwe, wystarczy się kochać i rozmawiać”. Dobrze, a ja Ci odpowiem, że obcy mi ten stan bo, jako żyję nie znam takiego małżeństwa, które nie ,,drze kotów” o sprawy związane z wychowaniem, obowiązkami domowymi, finansami, czy teściami. Nie ma, nie istnieje takowa rodzina, która by była zgodna w każdej, powtarzam każdej życiowej kwestii i podejmowanych decyzjach (zwłaszcza, ta która na stanie ma też dzieci) i Bóg mi świadkiem, że mam rację.

Kochanie, proszę – spójrz na mnie.

Ten wpis będzie krótki, bo długie wywody na ten temat są zbędne. Każdy z Nas wie, na jakim poletku przyszło mu żyć, każdy dźwiga swój krzyż za swoje wybory i doświadcza szczęścia pod wpływem dobrych chwil i uniesień. Jesteśmy szczęśliwi ale nie na tyle, żeby nie pragnąć większego szczęścia. Dlatego chciałabym Ci powiedzieć, tu i teraz, że nie ma związków idealnych. Nie szukaj ich, nie sugeruj się pięknymi zdjęciami znanych, bądź nieznanych Ci osób na Instagramie. Nie dobijaj swoich myśli i budowanych przez wiele lat relacji w związku, opinią innych osób, ich przechwałkami o prze, prze, prze – cudownym ,,idealnym” związku. Ty przecież też dodajesz takie zdjęcia, a sama wiesz, że Twoja rodzina przeżywa naprzemiennie wzloty i upadki prawda? Uwierz mi, z Nimi jest tak samo ale przecież to żaden powód do dumy, więc i wpisów o tym i ich zwierzeń publicznych o małżeńskich porażkach nie uświadczysz. To przecież oczywiste. Dlatego koniec z porównywaniem, narzekaniem i udręką nad swym losem. Koniec z bijącymi myślami o zmarnowanym życiu i fantazjowaniu o lepszym związku.

Stań i spójrz na Niego, na Nią.
Spójrz na Nią:
Spójrz na Jej zatroskaną twarz z widocznymi pierwszymi zmarszczkami. Nie, to nie jest oznaka upływających lat – to troska i starania o to, żeby było dobrze, żeby każdy w domu był szczęśliwy i zdrowy. Spójrz na Jej podkrążone, zaiskrzone oczy. Nie, to nie oznaka zaniedbania i braku makijażu – to łzy, które z biegiem lat zamieszkały w jej wnętrzu, by potwierdzić jej siłę i twardy charakter.
Spójrz na Niego:
Stań i spójrz na Jego siwiejące włosy, które zaczęły pojawiać się zbyt szybko. Nie, to nie ,,złe” geny – to stres i troska o zaspokojenie potrzeb i godziwe życie całej rodziny, również Twoje. Spójrz na Jego grymas na twarzy. Nie, to nie jest zmęczenie i codzienny wyraz twarzy – to niepewność i życie z poczuciem ,,Co robię źle, że Ona jest tak nieszczęśliwa?”
Rozumiecie teraz? Patrzenie na boki Nas rozprasza, budując w Nas negatywne emocje i opinie o Nas samych.
Patrzmy sobie w oczy bo świat jest za Nami 😉
Sylwia