Ogarnij bałagan – Kiedy i jak uczyć dziecko sprzątać?

Podjęłam na swojej macierzyńskiej drodze kolejne wyzwanie: nauka sprzątania, a może bardziej: świadomość konieczności sprzątania? Jakkolwiek nie ujmę tego w słowa, cel jest jeden (a właściwie dwa): opanowanie cennych umiejętności oraz…delikatne odciążenie umęczonej matki od kilku żmudnych obowiązków domowych.

Za początki nauki sprzątania i utrzymywania porządku możemy uznać moment, kiedy dziecko zaczyna poznawać swoje otoczenie, czyli DOM. Zanim zaczniemy wymagać jakichkolwiek działań w tym zakresie, bardzo ważny jest ten pierwszy etap, w którym maluch obserwuje zwyczaje rodziców, ich codzienne obowiązki i czynności domowe, ucząc się dostrzegać różnicę między stanem porządku, a bałaganem. Ze sprzątaniem jest trochę tak, jak z wychowaniem w szerokim tego słowa znaczeniu – nasze słowa co prawda znaczą dużo, ale dużo mniej niż przykład dawany dziecku na co dzień. Postawa domownika ma zatem ogromne znaczenie dla kształtowania poczucia estetyki, a na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za ukształtowanie w dziecku społecznych wartości.

Jeśli własnym nieporządkiem możemy nie stanowić wzoru do naśladowania (o co przecież, jak doskonale wiemy, nie jest trudno), należałby się zastanowić, co więc możemy zrobić, aby dziecku w tej nauce pomóc? Na pewno warto wykorzystać naturalną u małego człowieka chęć pomagania i samodzielnego wykonywania pewnych czynności. Obserwując rozwój swojej pociechy nie przeoczymy tego momentu, jednak najprawdopodobniej przypadnie on na okolice 2 roku życia. Możemy wtedy zacząć wydawać pierwsze polecenia, na przykład żeby coś odniosło na miejsce, pozbierało kredki, klocki, czy inne zabawki. Ważne, żeby każdy komunikat był prosty, zrozumiały i konkretny. Upłynie jeszcze bardzo dużo czasu, zanim malec zrozumie, jaki zestaw czynności kryje się za komunikatem “posprzątaj”. Ale uwaga! Dzieci są sprytne i szybko zaczynają odróżniać przyjemność i zabawę od nieszczęsnych obowiązków. Doskonale to wie i rozumie każdy rodzic, który zamienił początkową euforię i radość z ogromnego zaangażowania małego dziecka we wspólne porządki, na nutę rozczarowania, gdy jego kilkuletnie już dziecko, na wyraz ,,posprzątaj”, jest zawsze zmęczone.  

Od małych kroków do trwałych nawyków

 

Mniej więcej w okresie 2-3 roku życia, kiedy dziecko rozumie już bardzo dużo, warto w szczególny sposób zadbać o kształtowanie się nawyków związanych ze sprzątaniem, zanim do naszej rodziny wkradnie się wzorzec zachowania, z którym trudno będzie się potem rozstać. Nie zawsze jednak wiemy, jak to zrobić “bezboleśnie”, czyli bez nadmiernego rygoryzmu, który może się okazać źródłem frustracji i dla nas, i dla naszego kilkulatka.

,,Wszystko, co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą,

jest nietrwałe, niepewne, zawodne.”

Janusz Korczak

Zasady, którymi chcemy się kierować, warto potraktować jako coś zupełnie naturalnego. Nie możemy włączyć bajki, jeśli klocki nie są pozbierane. Nie możemy poczytać książeczki, jeśli pluszaki nie siedzą na półce i nie słuchają razem z maluszkiem. W żadnym wypadku nie chodzi o to, by w sytuacji tej było coś z kary. Tak samo jak przed wyjściem na dwór, kiedy dziecko musi ubrać buty, kurtkę i czapkę, przed przejściem do kolejnej zabawy posprzątać trzeba po tej poprzedniej. Oczywiście, jest w tym ziarno podstępu, jednak dopóki maluch jest zależny od naszej pomocy i bezgranicznie nam ufa, mamy niepowtarzalną okazję wywarcia na niego wpływu (pozytywnego) i nauczenia zachowań, które potem ułatwią mu życie.

Jeśli dziecko nie jest zainteresowane przyjemnościami, którymi mogłoby się zająć po pozbieraniu swoich zabawek, z samego sprzątania uczynić można przyjemną zabawę. Na pewno przyda się odrobina wyobraźni, żeby porozrzucane klocki zamienić w grzyby, które zbieramy w lesie do koszyka lub skarb piratów, który musimy jak najszybciej umieścić w magicznej skrzyni, zanim wróci załoga złego Kapitana Haka.

Nasz maluch sprząta sam

Chociaż w nauce sprzątania chodzi przede wszystkim o to, żeby dziecko przyzwyczaić do samodzielnego utrzymywania i przywracania porządku w swoim pokoju, zdarza się, że oczekując samodzielności, lekceważymy indywidualny proces dochodzenia do niej. Czasami wolimy coś zrobić sami, żeby było zrobione jak należy i przede wszystkim szybko, tymczasem pośpiech i wyręczanie nie jest sprzymierzeńcem opanowania tej trudnej dla dziecka czynności. W końcu najważniejsze jest to, żeby w małym człowieku pielęgnować poczucie sprawstwa. Oczekując, że dziecko posprząta, dawajmy mu jasne i dostosowane do wieku podpowiedzi, co należy konkretnie zrobić. Dajmy mu czas, żeby w swoim tempie zrobiło to, o co poprosimy, jednocześnie wyznaczmy pewne ramy, kiedy najlepiej byłoby skończyć. Pomagajmy, ale nie wyręczajmy. Weźmy też pod uwagę osobowość i kształtujący się charakter małego człowieka. Czy naprawdę każdy maluch MUSI sprzątać swój nieład z uśmiechem na ustach? Nie, nie musi i zdarza się tak, że choćbyśmy stawali na głowie, próbując w czynność sprzątania wdrożyć elementy zabawy tworząc spójną całość to dziecko okazuje się być sprytniejsze i nie idzie na zaproponowany układ. Cóż, bywa i tak. Jeden nie lubi gotować, drugi nie lubi sprzątać, trzeci nie lubi siedzieć bezczynnie. 

Uświadamiajmy dzieciom, że życie oprócz przyjemności składa się również z konieczności wypełniania codziennych obowiązków.

Uświadamiajmy, że niektóre obowiązki mogą być dla człowieka przyjemnością.

Uświadamiajmy, że konsekwencją sprzątania, jest przyjemność – NIE NAGRODA (np. czysty pokój, przyjemna atmosfera).