7 powodów, dla których warto zdecydować się na kolejne dziecko.

Natchniona naszymi, wspólnie toczącymi się dyskusjami na temat posiadania, bądź też nie kolejnego dziecka, stworzyłam listę “za”. Jednocześnie wyjaśniam, że listy “przeciw” nie odważyłam się skomponować. Macierzyństwo, to najwspanialszy czas jaki wciąż przeżywam, dlatego nie  mogłabym postąpić wbrew sobie i  zniechęcać inne kobiety, wpływając w jakikolwiek negatywny sposób na powyższą sprawę.
Nie liczcie jednak na poważną listę, pokazującą statystyki potwierdzające, że rodziny wychowujące więcej niż jedno dziecko, są mniej zestresowane a dzieci mniej nerwowe. Takie bowiem informacje można znaleźć w internecie. Nie będę ich powielać a tym bardziej promować, bo nie brałam udziału ani ja ani moje emocjonalnie żywiołowe, starsze dziecko w powyższych badaniach.
Oto humorystyczna lista mojego autorstwa, przedstawiająca praktyczne korzyści płynące z podwójnego macierzyństwa:

  • Mniejszy strach o przyszłość dziecka i zaprzestanie nieustających myśli “co będzie, gdy mnie zabraknie?”. Nie patrzmy jednak w przyszłość w czarnych barwach. Nie mówię tutaj o zakończeniu żywota na tej pięknej Ziemi. Mowa o spełnianiu marzeń, wybraniu się w rejs bądź na długo planowaną wycieczkę życia. Ach, jak to dobrze, że siostra ma brata a brat ma siostrę. Jak dobrze pójdzie, za jakieś 20 lat będę mogła spokojnie, bez stresu wygrzewać na słońcu swoją 60-letnią, delikatnie opadającą już w wyniku grawitacji pupę.
    W pewnym wieku moje dziecko pójdzie po radę do rodzeństwa a ja przestanę odgrywać rolę Janiny Niezbędnej w domu. I choć czekam na chwilę bez pytań: “dlaczego?”, “po co?” i “chcę ci coś powiedzieć”, to wiem, że tęsknić będę za tym jak cholera.
  • Uwolnisz się od przymusowych, wielogodzinnych zabaw. Wiem, że ciężko w to uwierzyć ale moment ten przyjdzie szybciej niż  ci się wydaje. “Mamo pobawisz się ze mną?” zamieni się w “Mamo nie przeszkadzaj”. Osobiście uwielbiam zabawy ze starszą córką, robię to od ładnych kilku lat i niejednokrotnie wkręcam się w zabawę bardziej niż ona. Z drugiej strony, znam mnóstwo kobiet, które po prostu nie lubią i nie potrafią bawić się ze swoimi dziećmi. Nie każdy ma bujną wyobraźnię, umie naśladować milion głosów i wymyślać co raz to nowe historyjki. Niektórzy też mają tyle poważnych problemów na głowie, że wielogodzinna zabawa wykracza poza ich możliwości. Co oczywiście nie oznacza, że tego nie robią. Po prostu tego nie lubią i ja uważam, że mają prawo do takich odczuć.
  • Wyzbędziesz się nadopiekuńczości, która przy jedynaku, nie pozwala ci spać spokojnie od momentu jego narodzin. Przy pierwszym dziecku ja nie spałam, ja czuwałam. Dzień i noc. Do tego dmuchałam, chuchałam aż zagłaskałam, czego owoce zbieram w dniu dzisiejszym. To temat na dłuższe rozważania. Pierwsze dziecko zawsze będzie oczkiem w głowie swoich rodziców. Kobieta pamięta wszystkie momenty z pierwszych miesięcy życia pierworodnego, te istotne i te mniej ważne. Przy kolejnym dziecku czas tak szybko leci, że nie wiesz kiedy twoje dziecko stało się właścicielem sześciu zębów mlecznych. Podział obowiązków i opieka nad dwójką, pozwoli na zdobywanie większej samodzielności pierwszemu dziecku, pępowina samoistnie zostanie przerwana. Piszę to z ciężkim sercem, bo wbrew pozorom, to nie dziecko najbardziej odczuje “oddalenie się” i większą niezależność a matka.
  • Porzucisz macierzyńską spinę i wieczne dążenie do idealnego, książkowego rodzicielstwa. Jakkolwiek przy pierwszym udaje się wszystko mieć zapięte na ostatni guzik tak przy dwójce, mimo iż cel dalej jest do osiągnięcia, to priorytety się zmieniają.
  • Wykorzystasz stos zakupionych, bądź otrzymanych w prezencie, często nigdy nie użytych ubrań, zabawek, kołderek, prześcieradełek, czapeczek, skarpeteczek, kocyków, buteleczek, smoczków itd. Wykorzystasz również rzeczy, które były bardzo użyteczne ale i drogie, takie jak: łóżeczko, fotelik samochodowy czy wózek. Oczywiście, wszystko to możesz sprzedać po pierwszym dziecku z nadzieją, że uda ci się odzyskać sporą część pieniędzy ale możesz też przeczekać, użytkować wszystkie te rzeczy ponownie i następnie pomyśleć o sprzedaży. Wówczas nie masz presji i ciśnienia w znalezieniu kupca, gdyż masz przeświadczenie o tym, że wszystkie przedmioty wystawione na sprzedaż spełniły swoją rolę, więc warte były wydanej każdej złotówki.
  • Możesz bez ograniczeń obżerać się słodyczami w wyniku macierzyńskiego prze-bodźcowania. Gruba, chuda, wąska czy szeroka? Nie ważne! Matka ma zawsze powód do sięgnięcia po różnego rodzaju używki oraz ich przedawkowanie, w zależności od sytuacji. Ten powód jest jeden: DZIECI.
  •  Jeśli jesteś obywatelem Polski, zamieszkującym ten piękny kraj i chciał nie chciał podlegającym pod zastałe rządy PiSu, możesz skorzystać z programu 500+ bez tłumaczenia się  (jak przy pierwszym dziecku), dlaczego twój roczny dochód przekroczył o całe 0,27 gr. wymagany próg.
  • Wolność słowna– w końcu nadejdzie ten czas, gdy przy świątecznym stole zakończą swoje istnienie, wszelkiego rodzaju dyskusje, dopytywania i docinki o krzywdzącym losie jedynaków. Nie cieszmy się jednak zbyt nadto. Wszystkie ciotki, babki i teściowe znajdą teraz kolejne tematy do wywodów i udowodnienia nam naszej niezaradności. Zawsze przecież znajdzie się coś do poprawy, prawda? Jakby nie patrzeć,  będzie o jeden temat mniej. Uff…

I jak? Przekonałam Cię do powiększenia rodziny? A może masz już więcej niż jedno potomstwo? Zgadzasz się z moimi spostrzeżeniami  zdobytymi na przestrzeni kilku lat? Miało być humorystycznie a wyszło całkiem poważnie. Może dlatego, że decyzja o kolejnym dziecku to nie żarty a wkroczenie w kolejny etap budowania rodziny.

Sylwia.