Chodzik – kolejny powód do bycia złym rodzicem

Rywalizacja wychowawcza na internetowych forach wciąż trwa i póki każdy z nas śledzi grupy krążące w temacie macierzyństwa, dopóty chciał nie chciał będziemy uczestniczyć w tym niechlujnym przedsięwzięciu. Tym samym prawie każda z nas jest na bieżąco w coraz to nowych przepychankach między kobietami. Wojna płci? Owszem, ale w dzisiejszych czasach – płci tej samej 😉
Zaciekawił mnie temat chodzików i dwóch obozów rodziców, dzielących się na ich zwolenników i radykalnych przeciwników. Szczerze, bez zgryźliwości śledziłam wpisy i komentarze w tej płaszczyźnie. Niestety wniosek był jeden – oprócz wyzwisk i wzajemnych przekomarzań kto ma rację, nie znalazłam tam żadnych dowodów świadczących o szkodliwości (bądź też pozytywnego działania na rozwój dziecka) chodzika. Szukałam faktów, opinii specjalistów i nic. Nic oprócz wzajemnego obrażania. Postanowiłam sama zgłębić ten temat, by dowiedzieć się, jak to naprawdę z tymi chodzikami jest? Jesteście gotowi na trochę teorii? Lekcję uważam za otwartą.

Historia chodzika. Jak powstał przedmiot, który wywołał wojnę kobiet?

Jeśli ktoś z Was żyje w przekonaniu, że chodzik jest nowoczesną metodą wykorzystywaną przez rodziców do wspomagania nauki chodzenia niemowląt bardzo, ale to bardzo się myli. Otóż chodziki były już obecne w ’50-’60 latach XX wieku. Jeślibyście dobrze popytali starsze pokolenia, z pewnością na widok poniższej fotografii powiedzieliby: ,,Tak znam, znam”. Tak właśnie uczono chodzić dzieci w dawnych latach, a więc nowoczesny chodzik nawet w tej upiększonej, barwnej formie, nawet ten grający, wykonany z przeróżnych materiałów nie jest wymysłem współczesnej technologii i twórców zabawek. Ten przedmiot istnieje od wielu pokoleń.

Do czego właściwie służy? Oczywiście przeciwnicy chodzików gwarnie okrzykną: do pozbycia się dziecka i większej swobody rodziców. I tu mają rację tylko, czy aby na pewno akurat ten argument ,,przeciw” jest powodem do wstydu ich zwolenników? Przecież kojce, coraz popularniejsze maty edukacyjne, czy też zbawienne dla wielu rodziców bujaczki (sceptycznie oceniane przez ortopedów) również służą odciążeniu rodziców i możliwością wykonania innych obowiązków, a nawet przyjemności. To żaden powód do wstydu i żaden fakt, mający przekonać jakiegokolwiek rodzica do niewsadzania dziecka w chodzik. Poszperajmy trochę w internetowym świecie i przekonajmy się,co o słynnych chodzikach mówi sama nauka i medycyna. Poszerzmy swoją wiedzę o wiarygodne przesłanki, a nie spory o egoizm rodzicielski.

Chodzik – takie są fakty

  • Wsadzając dziecko do chodzika, które nie nabyło jeszcze umiejętności raczkowania, zaburzamy naturalne etapy rozwojowe dziecka tym samym ingerujemy w jego rytm samorealizcji i samorozwoju. Gotowość do samodzielnego podejmowania działań zostaje zahamowana.
  • Stanowisko specjalistów z dziedziny ortopedii, jest niezmienne od pokoleń:
    – chodzikom mówią stanowcze NIE dlatego, że istnieje zbyt duże ryzyko wystąpienia wad postawy i kręgosłupa, szczególnie w przypadku dzieci, które nie nabyły jeszcze umiejętności pionizacji swojego ciała (utrzymania pionowej postawy);
    ⁃ chodziki zaburzają umiejętności przestrzenne dziecka;
    ⁃ następuje zaburzenie świadomości własnego ciała i zmysłu równowagi;
    ⁃ widoczny nieprawidłowy nacisk na stopę podczas odpychania (chód na palcach, który może utrzymywać się również w przyszłości: ,,Sama jestem ofiarą chodzika – jak byłam mała często z niego korzystałam a teraz
    ⁃ nadal chodzę na palcach mimo, że od tego czasu minęło już ponad 37 lat.” – Anonim.
  • Statystyki uzyskane z przeprowadzonych przez naukowców badań wskazują na opóźnione nabycie umiejętności samodzielnego chodzenia nawet o 4 tygodnie w przypadku dzieci korzystających z chodzików.
  • Władze Kanady oficjalnie zakazały sprzedaży chodzików na terenie kraju. Ale uwaga! O dziwo przepis ten nie został uwarunkowany problemami rozwojowymi dziecka (jak to często sugerują różne artykuły w internecie), a jego niebezpieczeństwem i wysoką statystyką wypadków powstałych w momencie przebywania dziecka w chodziku (upadki ze schodów, uderzenie w ścianę, zahaczenie o dywan, inne przedmioty itp.). Więcej na ten temat dowiecie się tutaj.

Każdy z nas, bez wątpienia pragnie dla swojego dziecka dobra. Wyręczamy je na każdym kroku w kwestii zdobywania samodzielności (mycie zębów, samoobsługa, jedzenie, ubieranie się, chodzenie itd.). To żaden wstyd. Po prostu z troski o ich bezpieczeństwo i poczucie komfortu często mimowolnie robimy coś za nich.

  • Karmimy – bo SAM nie zje tyle, ile powinien i będzie biedak głodny.
  • Ubieramy – bo SAM wybierze nieadekwatne ubranie do temperatury na dworze.
  • Zapinamy buty – bo SAM za luźno zapnie rzepy i się przewróci.
  • Myjemy zęby – bo SAM nie domyje i będzie miał próchnicę.
  • Wsadzamy w chodzik – bo SAM się poobija, potłucze i zrobi sobie krzywdę.

Można by tak wymieniać w nieskończoność nasze codzienne czynności, ale czy tak naprawdę kierują nami złe intencje? Bardzo ważną umiejętnością w życiu wychowawczym każdego rodzica, jest umiejętność ,,poluzowania” i zawierzenie dziecku w jego możliwości, siły i umiejętności. Osobiście nie udało mi się to w pierwszych latach życia mojego pierwszego dziecka. Byłam nim tak zauroczona i zafascynowana, że myśl o samodzielnym zejściu przez to maleństwo po schodach, przyprawiała mnie o zawał. Chodzenie z dzieckiem po dworze trzymając jego kaptur, było wręcz rytuałem. Przy drugim przekonałam się, że poziom samodzielności naszych dzieci tak naprawdę zależy nie tylko od ich rozwoju fizycznego, umysłowego i emocjonalnego, ale od nas rodziców. To właśnie my możemy nieświadomie blokować chęć samodzielnego odkrywania świata przez nasze maluchy.


Morał z tego taki:

MYŚLMY GŁOWĄ – CZUJMY SERCEM – A POSTĘPUJMY Z RODZICIELSKĄ INTUICJĄ.

Damy radę!

Sylwia 🙂

Źródła:

https://www.npr.org/sections/health-shots/2018/09/17/646413330/as-injuries-continue-doctors-renew-call-for-ban-on-infant-walkers?t=1540814769124

https://web.archive.org/web/20081021062920/http://www.hsc.mb.ca/impact/baby_walkers.htm

https://www.healthychildren.org/English/safety-prevention/at-home/Pages/Baby-Walkers-A-Dangerous-Choice.aspx